O kochaniu

Cześć!

Czuję się wywołana do tablicy. Ewa tak pięknie wspomniała o Predylekcyjnym i jego treściach wartych poczytania! Moja przyjaciółka K. zganiła za zaprzepaszczanie bloga.

Rzeczywiście zarasta chwastami.

A przecież kocham składać litery w słowa, słowa w zdania, a zdania w widzialny znak moich tak często niewypowiedzianych myśli… Kiedy coś się kocha, trzeba o to dbać. Pokochałam pisanie do Ciebie, Drogi Czytelniku. Bloger nie zawsze jest osobą samotną, próżną czy ekshibicjonistyczną. Bloger przede wszystkim korzysta z danego mu kanału komunikacji, by znaleźć rozmówców. Tak jak starsi panowie na przystankach i babcie zaglądające do cudzych wózków.

Wczoraj odwiedziłam pewne miejsce. Tak bardzo kojarzące się z moim wyuczonym zawodem. Śmiesznie to brzmi: wyuczony zawód. Nie jestem stolarzem – nie zbiję krzesła, nie jestem hydraulikiem – ledwo orientuję się, czym jest kolanko. Jednak mój zawód jest prawdziwy, choć tak bardzo intuicyjny. Intuicję idzie oswoić, tak jak można wyćwiczyć smak czy słuch. Do rzeczy… pędziłam do tego miejsca jak na skrzydłach, bo… wiem, czym jest moje powołanie i je kocham. A do tego, co kochamy, biegniemy ile sił w nogach. Jak na filmach, kiedy montażysta zapodaje slow motion – siedzisz w fotelu kinowym i myślisz: „Co za emocje! Ale się kochają!”.

Powinnam kłaść się spać. Jutro budzik wyrwie mnie ze snu o godzinie, której nie lubię. Można nie lubić godzin. Ja mam takich kilka w ciągu doby. Mam świadomość, że każda minuta po dwudziestej drugiej oznacza mniejszą koncentrację i wytrzymałość na stresy dnia następnego. A jednak coś mnie trzyma. Wyczekuję piknięcia domofonu i kroków Tego, który znów mnie odwiedza, jedzie z daleka, walczy ze swoim snem. On też czeka, by mnie zobaczyć. Ten, kto kocha posiada umiejętność czekania. Przykładem jest Maryja. Zaraz Adwent. Czas oczekiwania. Inna przyjaciółka K. też wyczekuje maluszka. Tak jak Maryja.

Różne są wymiary kochania, obiekty kochania… Grunt to być świadomym, że się kocha. Bo kochanie to ciężka praca. Kiedy czasem się zapomni, można zaniedbać ten piękny dar, który się otrzymało do kochania.

#prayforthosewhoarekilling

12250118_918125478225361_6806675408057575346_n

Ostatnio z koleżanką z pracy doszłyśmy do wniosku, że w dzisiejszych czasach Jezus nie powołałby na apostołów rybaków, ale pracowników call center. Zamiast z setnikami, jadłby brunch z korporacyjnymi managerami. Zastanawiam się tylko, czy po jego ukrzyżowaniu ktokolwiek zmieniłby fejsbukową profilówkę na flagę z Gwiazdą Dawida i chodziłby po ulicy z tabliczką #jesuisjesus.

Czytaj dalej…

O nowej perspektywie

Cześć! Czy zauważyliście, że blog to zwierciadło mojej osoby? Możecie nie znać mnie prywatnie a łatwo odkryć, że z uporządkowanej rutyny wrzucania przeredagowanych tekstów w blokach tematycznych, wpadłam w wir narzeczeńskiego ekshibicjonizmu i publikowania treści w zależności od czasu lub/i weny. Phanta rei!

Czytaj dalej…

O byciu narzeczoną 2

Tomas 15Ci, którzy dołączyli do grona czytelników w tym roku mogą nie wiedzieć, że jakiś czas temu wyjechałam na Wolontariat Europejski. Poznałam tam Czecha, który podarował mi książeczkę obrazkową o moim pobycie na Bawarii i przyszłości po Wolontariacie.

Czytaj dalej…